Mieć śmieć – czyli całkiem nieśmieciowa biżuteria

Wśród wszystkiego co źle  się kojarzy ze śmieciami: śmieciowe umowy, śmieciowe jedzenie, toksyczne spalanie śmieci, śmieci same w sobie – czyli smród i brzydota, wyłania się całkiem nowy nurt. Śmieć przestaje szpecić, a zaczyna zdobić domy i kreacje.

 

Ta przemiana istoty śmiecia była dobrze widoczna na sierpniowym Przystanku Woodstock, który odbył się w Kostrzyniu. Wśród zgiełku najbardziej kolorowej imprezy w Polsce, tłumy ludzi generowały tony odpadów, czego niestety nie dało się ukryć. Jednak dostrzegły to także osoby zbierające puszki, którym woodstockowe pola obrodziły wyjątkowo urodzajnie. Śmieci zauważyły także firmy, które co roku wszczynają ekologiczną (łamane przez marketingową) inicjatywę wymiany dziesięciu pustych, plastikowych butelek na jedną butelkę wody mineralnej. W 30 stopniowym upale nie zabrakło osób chętnych na taką wymianę, jednak promowanie marki przy pomocy śmiecia jeszcze jakiś czas temu nikomu się w głowie nie mieściło. Natomiast oprócz recyklingowych inicjatyw można było dostrzec także modowe trendy woodstockowe, które dowodziły, że warto jest mieć śmieć przy sobie.

Królowały może niezbyt estetyczne (ale zawsze praktyczne i opatrzone równie praktycznym napisem w stylu “Free hugs”) śmieciowe nakrycia głowy, zrobione ze zwykłego kartonu. Obok nich można było dostrzec równie sympatyczne nakrycia głów i twarzy, zrobione ze skórki arbuza, chroniące od słońca w upalny dzień. Nie zabrakło także ludzi całych obwiązanych workami, czy kartonami. To wszystko dowodzi, że śmieć nie tylko przestaje brzydzić, ale nawet zaczyna być lubiany. Społeczeństwo coraz częściej wie, jak go dobrze wykorzystać.

I tak obok opisanych wcześniej wesołych nakryć głów można było dostrzec też np. bardzo starannie wykonany i stylowy kapelusz zrobiony ze starych czasopism. Oczarował mnie i postanowiłam znaleźć więcej tego typu produktów. Okazuje się, że równie piękne są kolczyki z gazet, czy też torby. Wyplata się je ze zrulowanych stron czasopism (np. programu telewizyjnego), a następnie lakieruje w celu utrwalenia. Obok biżuterii i akcesoriów znaleźć można także talerze ozdobne i kosze zrobione z tego samego materiału. Wyglądają oryginalnie i pięknie zdobią wnętrza nowoczesnych mieszkań, w których coraz częściej wykorzystuje się np. palety do stworzenia oryginalnych stolików czy łóżek (ale tym tematem zajmiemy się w oddzielnym artykule). Śmieci zaglądają jednak nie tylko do współczesnych sypialni, zaglądają też do lodówek. I nie chodzi o to, że nasze lodówki są pełne artykułów nadających się do wyrzucenia, tylko o to, że wyrzucane przez jednych produkty mogą stanowić składniki diety innych osób.

Freeganizm rozwinął się w odpowiedzi na szalenie konsumpcyjny tryb życia współczesnego człowieka. Przeciwstawia się masowemu kupowaniu niepotrzebnych rzeczy i ich marnotrawieniu (a miliony w Afryce głodują – istny Dzień Świra). Zapytasz, jaki to może mieć związek ze śmieciami w lodówce? Ano taki, że polscy freeganie, preferują aby nazywać ich kontenerowcami, ponieważ w odróżnieniu od ludzi robiących zakupy w markecie, oni wybierają się na łowy do śmietnika, najlepiej takiego przy centrum handlowym, do którego wyrzucane są ogromne ilości zmarnowanych produktów, jeszcze mało przeterminowanych, lub lekko zwiędniętych warzyw. Jest to może zbyt duże uproszczenie, gdyż często zamiast wyciągać rzeczy ze śmietnika freeganie dogadują się z właścicielami restauracji lub marketów i przejmują rzeczy jeszcze zanim trafią do kosza. Niemniej jednak nie każdy miałby odwagę zjeść śmieć.

Jeśli nie możecie jeszcze tego przetrawić, to zostawiam Was z tym tematem. Może jeszcze się przegryzie i do tematu powrócimy następnym razem?